środa, 8 stycznia 2014

przełom stycznia i lutego jest ciężkim okresem dla osób uczących się... i niestety nadal się do nich zaliczam.. tak więc miałam dzisiaj zacząć walkę z moimi notatkami i  podstawami prawa. niestety zaraz po tym jak rozłożyłam się z moimi kartkami, 
stały się one doskonałym legowiskiem dla mojego stefana!:)
 i jak tu się uczyć??:D





a na nosku ślady po kocich walkach, które mój stefan oczywiście wygrywa:D




czy wasi milusińscy też Wam pomagają (rozpraszają) w nauce?:) 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

nowy rok rozpieszcza nas długimi weekendami już na samym początku. chociaż tak szczerze mówiąc powoli zaczyna mi się już nudzić! jeszcze ta deszczowa pogoda... istna masakra! nic tylko włączyć film, ciepły kocyk, kawa/herbata i ciasteczko... nie ma dzisiaj nic lepszego:) a i ciasteczko własnoręcznie upieczone przeze mnie!:) wcześniej jakoś stroniłam od piekarnika, wolałam się udzielać przy garnkach. przerażały mnie biszkopty i masy. ale wszystkiego trzeba przecież w życiu spróbować. już w lecie nieśmiało zdarzało mi się coś upichcić z sezonowymi owocami, na ten rok mam plan częściej rozpieszczać rodzinkę wypiekami!:)
także zaczęłam już dzisiaj i w ruch poszły śliwki!




śliwkowe ciacho z różową pianką:)
czas pieczenia ok 45 min
temp pieczenia 180stC
wielkość formy 20cm x 30cm (ja robiłam w okrągłej)

na ciasto potrzebujemy:
-2,5 szkl mąki pszennej
- 2 czubate łyżki maki ziemniaczanej
- 1 budyń śmietankowy (proszek)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0.5 szkl cukru
-1 margaryna
- 5 żółtek
- 2 łyżki gęstej śmietany

różowa pianka;
- 5 białek
- szczypta soli
- 1 opakowanie kisielu wiśniowego
-  łyżki soku z cytryny
- 0,5 szkl cukru

dodatkowo: śliwki, płatki migdałów

wykonanie:
mąki i budyń przesiać z proszkiem do pieczenia i wymieszać z cukrem. dodać pokrojoną margarynę. żółtka wymieszać ze śmietaną i zagnieść ciasto. podzielić na 2 części (3/4, 1/4). mniejszą włożyć na 20 min do zamrażarki. drugą rozwałkować i wyłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i podpiec. na podpieczonym spodzie układamy odsączone z soku połówki śliwek otworami do góry. białka ubić ze szczyptą soli na  pianę. w połowie ubijania wsypać cukier i  ubić do sztywności. dosypać proszek kisielowy i sok z cytryny. ubijać do wymieszania składników. wyłożyć piane na śliwki. zmrożone ciasto wyjąć z zamrażarki i zetrzeć na tarce o dużych oczkach bezpośrednio na piane. posypać płatkami migdałów. całość wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 45 min w temperaturze 180 stopni.

całość prezentuje się tak:






i moje ulubione pieczone migdały!:)

palce lizać!:)

sobota, 4 stycznia 2014

zaczął się nowy rok także trzeba postawić sobie nowe cele, brać udział w nowych wyzwaniach!
ja postanowiłam zacząć od wystawienia na próbę mojego szczęścia. jakoś nigdy nie szalałam jako uczestniczka konkursów czy innych zabaw z nagrodami bo nie chciałam sobie robić nadziei na nagrodę, której i tak nie wygram! w zeszłym roku uczestniczyłam w jednym konkursie gdzie wygrałam książkę z której jestem bardzo zadowolona, a  był to erotyk Ostra gra, bardzo elegancko napisany i bardzo przyjemnie się go czytało, polecam gorąco:) 
dzisiaj skusiłam się na konkurs, który organizuje moja imienniczka Kasia (http://modawedlugkasi.blogspot.com/)
 a nuż może coś wygra i takim przyjemnym akcentem zacznę nowy rok!:)
 łupy w konkursie są zacne i aż mi cieknie ślinka na niektóre fanty!:)



czwartek, 2 stycznia 2014

pożegnaliśmy stary rok który w moim przypadku był tragiczny... i szczerzę cieszę się że w końcu  się skończył! teraz pełni nadziei i planów czekamy na to co przyniesie z sobą nam 2014 rok!:)
 ja jestem pełna optymizmu:)
 nie pożegnałam się z Wami w starym roku tak jak planowałam ale jakieś wredne przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki i całkowicie straciłam wenę do pisania.. ach.. nie cierpię chorować!  niestety nie byłam grzeczną córeczką i nie zostałam w łóżeczku tak jak kazała mamusia... ale jak tu odmówić sobie sylwestrowego szaleństwa? chociaż moje było dosyć zachowawcze:) ostatnia noc w roku spędziłam z jedną z moich najlepszych przyjaciółek Kasią (dosyć sporo mam w życiu Kaś:)) i trochę poszalałyśmy w klubie. tak więc szalony sylwester był a katar jak był tak nadal jest.. 

więc na poprawę humoru parę zdjęć z ostatniego wyjścia w roku:)

niebieski sylwestrowy makijaż Kasi:)




i kolory ziemi Kasi (znaczy się mój:))

ostatnio coraz lepiej mi oczko wychodzi. w końcu praktyka czyni mistrza!:) a makijaż wykonany przy użyciu paletki Sleeka (kocham ją, a cienie na oku trzymały się genialnie), mojego ukochanego tuszu z Maybelline Colossal, kreseczka żelowym eyelinerem również Maybelline w ruch poszła również czerwona szmineczka (ostatnio coraz częściej z niej korzystam) i czerwony lakier

a tak wyglądał całokształt sylwestrowy w moim wykonaniu






wybaczcie tańczące zdjęcia ale coś nam aparat świrował tak na zakończenie roku:)
aaa i jeszcze jedno niech was nie zwiedzie data (kasia nie umie jej zmienić:D)

sukienka - Kropla Mleka
płaszczyk - spod igły mojej mamy <3
szalik - gdzieś na stoiskach Lublina
buty - CCC 
(osobiście je uwielbiam najwygodniejsze jakie miałam!)
kopertówka - sh
kolczyki - łup z pobytu z Holandii
bransoletka - tak jak wyżej



CHEERS KOCHANI!:)


środa, 25 grudnia 2013

Święta tak przez wszystkich długo wyczekiwane powoli dobiegają końca.
nie wiem jak  Wy spędzacie Święta, ale u mnie zawsze całą dużą rodziną zjeżdżamy się do babci. 
gwarno, wesoło, wspólne śpiewanie kolęd inaczej sobie tego nie wyobrażam. 
obowiązkowo spróbowałam wszystkich potraw wigilijnych (raczej nie było ich 12), 
jednak jak pewnie każdy z Was, i ja mam swoje ulubione:) zawsze czekam na barszczyk z uszkami, w tym roku mi i mamie przypadło zadanie ulepienie ich (zajęło nam to 2 godziny!). pierogi z kapustą i grzybami cioci, nooo i łupcie babci w tym roku były wyjątkowo wyborne! nawet mój kuzyn michał, który nie lubi kaszy gryczanej skusił się na jednego! i właśnie to był nasz "cud wigilijny":)
 aaa i  nie mogę zapomnieć i rybach, uwielbiam ryby pod każdą postacią, 
ale jak wszystko w Wigilię i ryba ma niepowtarzalny smak. 
 rzadko u nas na Wigilii gości karp jakoś nikt nie umie go dobrze przyrządzić, co zmieniło się w tym roku, jedliśmy najlepszego karpia jak do tej pory! ale co się dziwić, mój brat jest kucharzem to musiał czymś przepysznym i w tym roku nas zaskoczyć. 
tak więc Święta jak co roku i w tym roku przebiegły mi  w cudownej rodzinnej atmosferze:) 

poniżej kilka świątecznych foteczek:)


 moooja własna prywatna choineczka:)





a tutaj moja wigilijna stylówka)


za tą cudowną bluzeczkę muszę tu podziękować mojej kochanej Kasi<3 (http://modawedlugkasi.blogspot.com/) gdyż wyszperałam ją w jej SH:)


poniedziałek, 23 grudnia 2013

przygotowania do Świąt idą pełną parą! trzeba więc i swój pokój przygotować do Świąt:)
odświeżyć świąteczne dekoracje, bądź kupić nowe. ja często korzystam ze swoich ulubionych lecz w tym roku mam parę nowości z których jestem wyjątkowo zadowolona!:) 
wszystko będzie zapięte na ostatni guzik dopiero jutro, choinkę zawsze ubieram w Wigilię! tej tradycji jestem wyjątkowo wierna. więc efektem końcowym pochwalę się dopiero po świętach:) 
jak na razie pokażę Wam komponenty z których wykonam moją całościową dekorację świąteczną:)





moje najnowsze fioletowo-brokatowe-bombeczki:)





nie może oczywiście zabraknąć czapki Świętego Mikołaja!:) może sobie przypomni, że zostawił u mnie w tamtym roku i po nią przyjdzie! noo i przy okazji zostawi prezent wybrany z mojej listy!:)


ten aniołek jest już ze mną jakiś czas i na pewno jeszcze na długo za mną zostanie! przypomina mi o moich przyjaciołach z czasów studiów i cudowne miasto przemyśl...:)

a Wy jak przygotowujecie swoje królestwa na Święta?:)

piątek, 20 grudnia 2013

najwidoczniej nie jestem odporna na wpływy jak to mi się zawsze wydawało, także również zainspirowana przez niektóre blogerki sporządziłam moją listę dla Świętego Mikołaja:) ot tak żeby miał z czego wybierać:) 
więc chciałabym ja:

1.  mój nr 1. malutka zgrabniutka cyfróweczka
2. zestaw ramek na zdjęcia. chętnie bym sobie zrobiła taką ekspozycję na ścianie. 
mega mi się to podoba



3. zakochałam się w tej bluzie od razu jak ją zobaczyłam, 
a koszulka jest obowiązkowym atrybutem kibica:)







 4. nie mogę się doczekać jak dorwę tą książkę w swoje ręce! fenomen




5. pędzle hakuro, marzy mi się cała kolekcja. jak na razie mam 2 są genialne




6. paletka ze sleeka. uwielbiam te cienie 




7. ach moje wymarzone! tak nie dużo trzeba żeby uszczęśliwić kobietę:)




8. najpiękniejszy zapach na świecie! także Święty 

Mikołaju od razu dożywotni zapas proszę!:)



9. piękny beżowy portfel z river istand, są piękne i wytrzymałe





10. ot taki drobiazg na koniec;) 


mam nadzieję drogi Mikołaju, że wybierzesz coś dla mnie z tej listy:)

a to moje marzenie nie do spełnienia!  ale jak już by miało się spełnić to poproszę 2:) 
no przecież sama nie polecę na mecz:)

środa, 18 grudnia 2013

mimo, iż dużymi krokami zbliżają się święta i nie ma za bardzo czasu na nic... postanowiłam sobie zrobić dzisiaj śniadanie mistrzów. było to moje podejście nr 2. do przepysznych pancakes. muszę przyznać, że za każdym razem wychodziły mi coraz lepsze! doskonale rozumiem amerykanów dlaczego się tak nimi objadają!:) trzeba jeszcze tylko zakupić syrop klonowy i będzie idealnie (co prawda nigdy jeszcze nie miała okazji spróbować tego specjału, ale mam nadzieję że jest tak pyszny jak myślę że jest!). dzisiaj poradziłam sobie doskonale z brakiem syropu klonowego, mianowicie zastąpiłam go i polałam moje przepyszne pancakes roztopionym miodkiem:) były rewelacyjne!:)



 2 szklanki mąki pszennej, przesiane
2 jajka
1,5 szklanki mleka
75 g rozpuszczonego masła
3 łyżeczki proszku do pieczenia
3 czubate łyżki cukru
szczypta soli
Przesianą mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia, cukrem i solą. 
Następnie roztrzepać jaja, połączyć z mlekiem i masłem, dodać do mąki.
Smażyć na suchej patelni, podawać z syropem klonowym, miodem lub wedle upodobania.






mi i mojemu bratu bardzo to śniadanie smakowało.
mam nadzieję, że i wy się skusicie!:)